Tłumacz ;*

środa, 11 grudnia 2013

Rozdział XII

~Oczami Jen~
-Zmęczyłam się! -powiedziałam upadając na kanapę.
-Ja też. Szybko biegasz. -przyznał chłopak.
-Wiesz, jak mnie łaskotałeś to sie nie dziw. -uśmiechnęłam się.
-Haha. Jest już 19:48. Co robimy?
-Nie wiem. Ja zaraz padnę.
-Oprzyj się o mnie może zaśniesz.
Zrobiłam tak jak mi powiedział.
-Męczy mnie jedna rzecz. -powiedziałam patrząc w sufit.
-Jaka? -zapytał głaszcząc moje włosy.
-Co jeśli on mnie znajdzie? Co wtedy będzie? Czemu się tak na mnie uwziął? Co mu takiego zrobiłam? -pytałam.
-Nie martw się. Wszystkim się zająłem. -powiedział co mnie bardzo zdziwiło.
-Jak to?
-Byłem z tym na policji. Znaleźli go. Już siedzi w więzieniu. -powiedział.
Poczułam się już bezpieczniejsza.
-Naprawdę?!
-No tak.
-Jesteś najlepszy! Nie wiem co by się dzisiaj ze mną działo gdyby nie ty. -przytuliłam się niego bardzo mocno przez co czułam się jeszcze bardziej bezpieczna. Poczułam zapach jego perfum. Pachniały poprostu nieziemsko. Spojrzał mi w oczy i pocałował mnie. Po chwili leżałam na jego torsie.
-Też się cieszyłem kiedy policja do mnie zadzwoniła i powiedziała o wszystkim.
-Czemu nie powiedzialeś mi o tym wcześniej? -zapytałam.
-Tak jakoś wyszło. Ale jest jeszcze gorsza wiadomość.

~Oczami Ven~
Bardzo się cieszyłam, że spotkan się z Lou. Nie wiem jeszcze co będziemy robić. Zeszłam po cichu na dół by matka mnie nie usłyszała. Niestety było na odwrót.
-Gdzie się wybierasz? -zapytała.
-Yyy... idę się przejść do... parku z... Jen... tak z Jen... -chciałam by moje małe kłamstewko było naturalne. Chyba mi nie wyszlo.
-Coś podejrzana trochę jesteś. -stwierdziła kobieta.
-A cię to obchodzi gdzie idę? Jestem już dorosła.
-Dobrze nie denerwuj się. Idź już.
-Pa.
Zamknęłam drzwi za sobą. Odwróciłam się i zauważyłam chłopaka z ktorym byłam umówiona.
-O hej. -powiedziałam.
-Cześć Ven.

~Oczami Louisa~
Doszedłem już do domu brunetki. Miałem już pukać do drzwi i bagle ona wyszła.
-O hej. -powiedziała.
-Cześć Ven. -przywitałem się -To co, idziemy?
-Pewnie, a gdzie dokładnie?
-Możemy iść do kina. Ja stawiam. -zaproponowałem.
-Jak dla mnie bomba. 

HEJKA ;* WIEM ŻE KRÓTKI. MUSZE CIAGLE CZYTAĆ LEKTURE I WGL. MASAKRA.. ;/ BEDE SIE STARALA DODAWAC CZESCIEJ ROZDZIALY.
OSTATNIO POMOGLAM ZALOZYC JEDNEJ DZIEWCZYNIE BLOGA. PRZECZYTAJCIE JAK MOZECIE :) one-direction-jeden-kierunek-love.blogspot.com <3 z gory dzieki ;p

CZYTASZ=KOMENTARZ. :) <3

Rozdział XI

~Perspektywa Nialla~
Usiadłem na czarnej, skórzanej kanapie. Rozłożyłem ramiona i czekałem kiedy Jen koło mnie się znajdzie. Szukała coś w swojej walizce. Stanęła w salonie gdzie siedziałem i robiła coś w telefonie. Po chwili popatrzyła na mnie a ja przyklepałem miejsce, na które miała usiąść moja dziewczyna. Usiadła.
-Która jest godzina? -zapytałem
-Jeeest...-zerknęła na iPhona-17:09.
-Aha dzięki. Co robimy?
-Nie wiem.

~Perspektywa Ven~
Siedziałam w swoim pokoju. Usłyszałam wołanie.
-Ven jesteś głodna?! -krzyknęła moja matka z kuchni.
-Nie! -odpowiedziałam od razu.
Od jakiegoś czasu nie mam ochoty jeść. Tak naprawdę to na nic nie mam ochoty. Wczoraj zjadłam tylko pół kromki kanapki z serem. Już jakiś tydzień głoduję. Schudłam trochę. Jakieś 5 kilo. Masakra! Co się ze mną dzieję?! Nigdy tak nie miałam. Dziwne. Leżałam na łóżku wpatrując się w sufit. Po kilku minutach usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu. Nie chętnie i bardzo flegmatycznie podeszłam do komody, na której leżała moja komórka. Spojrzałam na wyświetlacz. Pokazał się nieznany mi numer. Odrzuciłam połączenie. Wzięłam mojego iPhona ze sobą i położyłam się ponownie na moim wygodnym i dużym łóżku. Po chwili znów ktoś dzwonił. To był ten sam numer co dzwonił 5 minut temu. Drugie połączenie odebrałam.
-Halo?
-Cześć Venessa. Możemy się spotkać? -zapytał nieznajomy.
-Mogę wiedzieć z kim rozmawiam?
-To ja, Louis.
-Cześć. -uśmiechnęłam się pod nosem.
-To jak? Masz czas?
-Pewnie.
-Gdzie mieszkasz? -zapytał.
Podałam mu adres. Czułam w brzuchu motyle.
-Ok. Zajdę po ciebie. Będę za jakąś godzinkę nie więcej.
-Czekam.
Rozłączyłam się. Zastanawiało mnie jedno, skąd on ma mój numer? Byłam bardzo podekscytowana. Nie wiedziałam do końca co ubrać. Było już trochę ciemno. Postanowiłam ubrać bokserkę w poziome paski koloru białego i różowego, do tego założyłam czarne leginsy. Przygotowałam jeszcze białe vasny. Poszłam szybko do łazienki by się uczesać i umalować.

~Perspektywa Jenny~
Byłam oparta o tors chłopaka. Była cisza. Tego mi było trzeba. Blondyn bawił się moimi kosmykami włosów. Ciszę przerwał jakiś odgłos. Niallowi bardzo burczało w brzuchu.
-Ugotować ci coś? -zapytałam.
-A chce ci się?
-Pewnie. Sama bym coś przekąsiła. Może omlety na słodko?-zapytałam.
-Bardzo chętnie. Pomogę ci.
-Chodź. -złapałam go za rękę i pociągnęłam do kuchni.
-Gdzie masz patelnię?
-Tu. -wyjął sprzęt do smażenia z szuflady pod piekarnikiem i podał mi.
-Dzięki.
Podeszłam do jednej z półek i wyjęłam olej. Następnie wzięłam dwa jajka, cukier, cukier waniliowy, mleko, mąkę i dwa głębsze talerze. Z szufladki wzięłam widelce. Podałam zestaw chłopakowi. Po kolei rozbiliśmy jaja do naczynia i dodaliśmy resztę składników. Wszystko bardzo dokładnie wymieszaliśmy. Następnie wlaliśmy na rozgrzaną patelnię. Po chwili mieliśmy gotowe danie. Chłopak podał mi ładne naczynie. Nałożyłam na nie omlety. Oczywiście jak to ja musiałam je przyozdobić bitą śmietaną, posypką i sosem owocowym.
-Mmm.. ale pysznie wygląda. -przyznał Niall.
-Jeszcze ciekawe jak smakują. Dawno nie robiłam omletów.
-Pewnie smakują tak jak wyglądają. -Mam nadzieję. -uśmiechnęłam się. Chłopak od razu odwzajemnił gest. Poszliśmy do salonu i jedliśmy przygotowane przeze mnie danie. Widać, że smakowało farbowanemu. Jadł aż mu się uszy trzęsły. W trakcie gdy przeżuwałam posiłek spoglądałam na mojego chłopaka. Był bardzo skupiony tym co robił. Zjadł pierwszy. Ja od razu po nim. Postawiliśmy talerze na stoliku przed nami. Znów zapanowała cisza. Ja wpatrywałam się w jeden punkt. Coś mi przerwało. Mianowicie dostałam poduszką w twarz. Nie chcielibyście widzieć moją reakcje. Na początku przestraszyłam się. Chwyciłam szybko najbliższą poduchę i oddałam mu. Zaczęliśmy gonić się po całym domu. Było super. Zachowywaliśmy się jak dzieci. Małe i głupie dzieci.

~Perspektywa Lou~
Zostało już 30 minut do spotkania. Jak ja mam jej powiedzieć co do niej czuję? A jeśli ona nic do mnie nie czuje? Nie wiem co sobie zrobię. Bardzo mi się spodobała jak ją zobaczyłem wtedy w Nandos. Ale muszę jeszcze poczekać. Zaprzyjaźnić się z nią. Poczekam. Teraz zabiorę ja na jakiś spacer i zapoznamy się. Tak naprawdę nic o niej nie wiem. Nie mogę jej powiedzieć skąd mam jej numer. Jak mam jej powiedzieć, że wziąłem jej telefon jak tańczyła? Na razie będę trzymał język za zębami. Tak będzie najlepiej.

sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział X

~Następnego dnia rano~
~Perspektywa Nialla~
Obudziłem się. Prawie całą noc nie spałem. Jen musi się jak najszybciej przeprowadzić do mnie. Najlepiej by było, żeby dzisiaj zaczęła się pakować. Odwróciłem się w stronę mojej dziewczyny. Jeszcze spała. Wyglądała tak słodko. Zszedłem na dół ubierając wcześniej moją fioletową koszulkę i czarne rurki. Spałem w samych bokserkach. Poszedłem do kuchni. Zrobiłem dla mnie i dla Jen śniadanie. Usmażyłem nam naleśniki. Położyłem je na talerzu i wróciłem do sypialni. Ona już nie spała. Siedziała na łóżku. Robiła coś na swoim iPhonie. Napewno była na Twitterze.
-Śniadanie! -powiedziałem. Od razu oderwała się od telefonu.
-Weź mnie nie strasz! -zaśmiała się. -Co zrobiłeś? -zapytała po chwili.
-Naleśniki. -uśmiechnąłem się do blondynki. Odwzajemniła to.
-Ooo.. Dziękuję. Kochany jesteś. -wstała i pocałowała mnie w policzek.
-Tylko tyle? -zapytałem patrząc jej w oczy.
-Tylko? -zmarszczyła brwi. Tak fajnie wyglądała.
-Chce czegoś więcej. -popatrzyłem jej w oczy. Zrozumiała o co mi chodzi.
Zbliżyliśmy się do siebie powoli a następnie trwaliśmy w pocałunku.
-No. I o to mi chodziło! -uśmiechnąłem się.
-Cieszę się. A teraz chodź jeść. -wzięła do rąk talerz, który stał na stoliku i usiadła z nim na łóżku.
-Ok. -przysiadłem się koło niej.
-Przepyszne -powiedziała jedząc.
-Cieszę się -powtórzyłem.
-Lubisz gotować? -zapytała.
-Bardzo. -powiedziałem.
-Bardzo dobrze ci to wychodzi.
-Dla ciebie mógłbym gotować ciągle.
-Nie bo będę gruba. -zaśmiała się.
-Trudno. Ważne, że ci smakuje. -cmoknąłem jej usta. -Musimy pogadać. -powiedziałem.
-O czym? -zapytała
-O Jack'u.
-Coś nie tak z nim?
-Tak. Wczoraj gdy zasnęłaś zszedłem na dół. Oglądałem tv i wgl. Poszedłem do kuchni i coś zjadłem. Nagle ktoś bardzo mocno zapukał do drzwi. Gdy otworzyłem nikogo nie było. Była tylko ta koperta. -mówiąc ostatnie zdanie wyciągnąłem kartkę zza pleców. Wzięła ją od razu. Po przeczytaniu jej skuliła głowę. -Wszystko w porządku? -zapytałem.
-Tak. -wymusiła uśmiech.
-Pakuj się. Wyprowadzasz się do mnie jak najszybciej. -powiedziałem łapiąc ją za rękę.
-Ok. -podeszła do szafy. -Ile mam spakować?
-Jak najwięcej. -uśmiechnąłem się. -Pomogę ci. Ja cię spakuję. Ty idź się szykuj, ubierz.
-Dziękuję. -cmoknęła mnie w usta.
Poszła do łazienki wcześniej biorąc ubrania do przebrania.

~Dwie godziny później~
~Oczami Jenny~
Byliśmy już przed Nialla domem. Gdy zaparkował swój samochód do garażu wysiadł i otworzył mi drzwi. Następnie otworzył bagażnik i wyjął moją dużą, kolorową walizkę.

-Dziękuję. -powiedziałam patrząc mu w oczy.
-Za co? -zapytał uśmiechając się.
-Za wszystko. Za nocleg u ciebie. Za to, że mi pomagasz.
-Przecież ja tobie we wszystkim pomogę. Nie musisz za nic dziękować.
-Jesteś wspaniały.
-Cały ja. -puścił mi oczko.
Podeszliśmy do drzwi. Wyjął z kieszeni spodni klucze i otworzył mi. Mnie puścił jako pierwszą.
-Czuj się jak u siebie w domu. -powiedział stawiając moją walizkę w kącie przedpokoju.
 Nic nie odpowiedziałam. Uśmiechnęłam się tylko.
-Gdzie chcesz spać? -zapytał.
-Obojętnie. -powiedziałam.
-Możesz spać w pokoju gościnnym, możesz spać ze mną w sypialni. Wiesz, ja bym chciał, żebyś spała ze mną ale od ciebie zależy. -zaśmiał się.
-Z tobą. -odwzajemniłam gest.
-Cieszę się. -uścisnął mnie mocno. Zrobiłam to samo.

CDN...

sobota, 23 listopada 2013

Rozdział IX

-Wow. -westchnęłam.
-Co się stało? -zapytał mnie Niall.
-Dziwna ta dziewczyna. -odpowiedziałam.
-Czemu tak myślisz? -zapytała Ven.
-Jakoś dziwnie się na mnie patrzyła i na ciebie Niall. -powiedziałam skwaszoną miną.
-Też mi się tak wydaje. -wtrąciła brunetka. -Zauważyliście, że kiedy się całowaliście specjalnie weszła między was? -zapytała po chwili.
-Noo. -odpowiedziałam.
-Mam pomysł. Pocałujcie się jeszcze raz, żeby ona to zobaczyła.-powiedziała. -Ciekawe co zrobi.
Szczerze, to bardzo podobał mi się ten pomysł. Chciałam widzieć jej reakcje.
-Ok. Spróbujmy. -dodał Niall.
Odwróciliśmy się do siebie. Po chwili trwaliśmy w pocałunku. Minęło ledwo trzy sekundy i już się do nas zbliżała. Jak zwykle weszła między mnie i Horana. Za każdym razem miała jakieś wytłumaczenie. Tym razem powiedziała, że "zapomniała" dać nam słomek. Bardzo dobrze wiedziała, że mieliśmy je już od samego początku w koktajlach.
-Zapomniałam dać wam...
-Mamy słomki. -przerwała jej Ven.
-Aaa... to przepraszam. Mam nadzieję, że wam w niczym nie... yyy... przeszkodziłam... -wymamrotała.
-Właściwie to trochę im przeszkodziłaś. -powiedziała brunetka kierując głową w moją i Nialla stronę.
Nic nie odpowiedziała. Uśmiechnęła się patrząc na mojego chłopaka. Po chwili odwróciła się i odeszła. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się a tamta laska wciąż się na nas gapiła. Jak głupia. Jakby szukała zbawienia czy coś w tym stylu. Dziwnie się czułam. Siedzieliśmy tak jakieś dwie godzinki. Było naprawdę super. Zawsze kiedy się  spojrzałam na tą dziewczynę patrzyła się na Nialla jak w obrazek. Nie dziwię się jej ale przesadzała. Nagle zadzwonił do Leona telefon.
-Przepraszam ale muszę odebrać. -powiedział wychodząc za budynek. Po chwili wrócił. Coś się stało. Wiedziałam to. Widziałam po jego oczach. Znam się na ludziach. Chwilę siedzieliśmy w ciszy. Postanowiłam ją przerwać.
-Leon co się dzieje? -zapytałam.
-Nie nic. -skłamał.
-Przecież widzę. Powiedz nam. -powiedziałam.
-Moja młodsza siostra dostała zawału. Leży teraz w szpitalu. -powiedział ze smutkiem w oczach.
-Na co czekasz?! -zapytał Niall.
-Ale co? -zapytał nie wiedząc o co chodzi blondynowi.
-Jak to o co?! Jedź do niej! Szybko! -odpowiedział.
-A co z...
-Ja już będę z Jen do końca dnia. Podwieziemy cię pod szpital. -powiedział.
-Dziękuję. -uśmiechnął się szczerze.
Wypiliśmy do końca nasze napoje. Po chwili wyszliśmy od stolika. Gdy mijaliśmy już próg drzwi wyjściowych jak zwykle ta kelnerka popatrzyła się na Nialla przegryzając dolną wargę. Byliśmy już na zewnątrz. Nagle coś mi się przypomniało.
-Kurde.
-Co jest? -zapytała Ven.
-Zapomniałam zapłacić za koktajle.
-Czekaj dam ci. -powiedział Niall wyciągając z portfela pieniądze.
-Nie, ja zapłacę.
-No trzymaj. -mówił.
-Sama zapłacę. -powiedziałam puszczając mu oczko.
Wróciłam ponownie do kawiarni.
-Przepraszam, zapomniałam zapłacić. -zwróciłam się do czarnowłosej.
-Na koszt firmy. -powiedziała ze sztucznym uśmieszkiem.
Wkurzają mnie tacy ludzie jak ona.
-A z jakiej racji?
-Chciałabym, żebyś dała to dla tego blondynka. -powiedziała podając mi różową kopertę.
-Zdajesz sobie sprawę, że to mój chłopak? -zapytałam ze skwaszoną miną.
-Tak zdaję. Ale nalegam byś mu to dała.
Wzięłam. Byłam bardzo ciekawa co w tej kopercie było. Wyszłam.
-Co się stało? -zapytał mnie Niall.
-Ta laska chciała, żebym dała ci to. -Wystawiłam rękę trzymając to co ona mi dała przed chwilą.
-Co to jest? -zaśmiał się.
Widziałam, że wcale nie chce wziąć tej koperty. Wsumie to dobrze. Byłam mniej zazdrosna o niego.
-Weź ją.
-Ale po co?
-Oj weź. Zobacz chociaż co jest w środku.
Wziął. Zaczął ją otwierać. Widział moją minę. Nie byłam wcale zadowolona. Zauważył to.
-Mogę jej nie otwierać. Wyżucić ją? -zapytał.
-Nie zobacz. Sama jestem ciekawa co tam jest.
-Dobra.
Otworzył. Wyjął ze środka karteczkę. Było na niej zapisane numer telefonu i adres tej dziewczyny. W prawym dolnym rogu kartki był ślad czerwonych ust. Muszę przyznać, że wkurzyłam się. I to bardzo.
-Haha. -zaśmiał się Niall.
-Z czego się śmiejesz?
-Sam nie wiem.
Skończyliśmy już ten temat. Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie Nialla. Byliśmy w drodze do szpitala. Blondyn naprawdę szybko jechał. Zaciskałam mocno pięść. Zawsze tak mam. Stresuję się zbyt szybką jazdą. Kiedyś jechałam z moim wujkiem. Nie pamiętam dokładnie gdzie. Padał wtedy deszcz. Pogoda była straszna. Wpadliśmy w poślizg. Straciłam przytomność. Obudziłam się dopiero w szpitalu. Złamałam rękę. Wujek niestety zmarł na miejscu. Tego dnia chyba do końca życia nie zapomnę.
-Coś się dzieję? -zapytał mnie Niall.
-Nie, czemu?
-Spięta jesteś. -powiedział.
-Masz rację.
-Co jest?
-Nic ważnego.
-No powiedz. -przyciskał
-Powiem ci później, dobrze?
-Dobrze, jak chcesz.
Po pięciu minutach byliśmy już pod szpitalem.
-Idziecie ze mną? -zaproponował Leon. -Ona na pewno się ucieszy.
-Bardzo chętnie. -uśmiechnął się Niall.
Wysiedliśmy z samochodu i pokierowaliśmy się w stronę drzwi wejściowych.
-Jak ma na imię twoja siostra? -zapytała Ven.
-Dora.
-Ile ma lat? -wtrąciłam
-W przyszłym miesiącu będzie miała 9. Dokładnie 16 sierpnia.
-Kiedy wychodzi ze szpitala?
-Za kilka tygodni.
Weszliśmy do sali gdzie przebywała dziewczynka. Ale się ucieszyła widząc Nialla. Odrazu z pozycji leżącej przeniosła się na pozycję siedzącą. Widać, że była niego fanką. Miała blond włosy, i ciemne oczy. Z twarzy podobna była do starszego brata. Jej cera była jasna. Od razu gdy się na nią spojrzy widać było że jest miła.
-Niall Horan?! -zapytała nabierając energii.
-Tak. Miło mi cię poznać. -przywitał się blondyn.
-Co ty tu robisz? -uśmiechała się.
-Przyszedłem cię odwiedzić. Cieszysz się? -zaśmiał się.
-I to jak! Mogę zdjęcie?
-Pewnie! Jen możesz? -zapytał mnie blondyn podając telefon, który dała mu dziewczynka.
-Jasne. -powiedziałam biorąc sprzęt do rąk. Włączyłam aparat i zrobiłam kilka fotek. -Już. -usmiechnełam się.
-Dziękuje. -jej twarz od razu rozpromieniowała się.
-Nie ma sprawy. -powiedział blondyn. -Nie długo będziemy się zbierać.
-Mam też iść? -zapytał Leon
-Nie, nie trzeba. Ty zostań z siostrą. -powiedział Niall.
-Dziękuję -wysłał szczery uśmiech.
-Odwieziecie mnie do domu? -zapytała Ven.
-Tak pewnie. -odpowiedziałam.
Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i ruszyliśmy w stronę drzwi wyjściowych. Powędrowaliśmy w stronę szpitalnego parkingu i po chwili siedzieliśmy w samochodzie mojego chłopaka.
-Ven?
-Tak?
-Masz już kogoś na oku? -zapytałam.
-Yyy...
-Tak czy nie? -uśmiechnęłam się widząc jej minę.
Widziałam, że nie wie co powiedzieć. Niall zaśmiał się.
-No tak. -zarumieniła się brunetka.
-Uuu.. a kogo jeśli można wiedzieć.-zapytał Horan puszczając jej oczko.
-Yyy..
-Powiedz. -powiedziałam patrząc na nią przez lusterko w samochodzie.
-Louis. -schowała głowę w ręce.
-Wstydzisz się swoich uczuć, którymi darzysz Lou? -zapytał blondyn.
-Przecież to nic złego. -uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
-Możemy ci pomóc z nim. -zaproponował.
-Dziękuje wam. Kocham was. -powiedziała z iskierkami w swoich ciemnych oczach. -Jesteście najlepszymi przyjaciółmi na świecie.
Nic nie powiedzieliśmy. Po jej słowach odwróciliśmy się do siebie i uśmiechnęliśmy się. Po 10 minutach byliśmy pod domem Ven.
-Jesteśmy. -powiedziałam.
-Dzięki. Chcecie do mnie? Napijemy się czegoś? -zaproponowała.
-Może innym razem ale dzięki. -powiedział Niall.
Venessa wysiadła z auta i poszła do swojego domu. Poczekaliśmy, aż wejdzie do środka.
-Gdzie teraz? -zapytał Horan.
-Możemy do mnie jak chcesz.
-Bardzo chętnie. -zaśmiał się. Odwzajemniłam gest. Chwilę później byliśmy już w drodze do mojego domu.
-Lubię gdy do mnie przyjeżdżasz. -powiedziałam przerywając dość długą ciszę.
-Cieszę się. -popatrzył na mnie uśmiechając się.
-Lubię też gdy jesteś obok mnie.
-Jak chcesz to mogę być codziennie koło ciebie. Zamieszkaj ze mną.
-Mówisz serio? -zapytałam z niedowierzaniem.
-No tak.
-Pogadajmy o tym u mnie. Rozpalimy kominek, napijemy się czegoś. Dobrze?
Pokiwał głową. Zdziwił mnie tą propozycją.
-Ile jeszcze stąd do domu? -zapytałam.
-Jakieś 30-40 minut. Zmęczona?
-Trochę.
-Idź spać. Obudzę cię.
-Ok.
Zasnęłam. Miałam dziwny sen. Śniło mi się, że Ven jest z Lou, że się zaręczyli i takie tam. Bardzo często mam pokręcone sny. Przebudziłam się na chwilę.
-Gdzie jesteśmy? -zapytałam zaspana.
-Już pod domem. -odpowiedział Niall. Zaśmiał się ze mnie. Miałam roztrzepane włosy i małą chrypkę.
-Aha. -zamknęłam na chwilę oczy i znów przywitał mnie jakiś sen.
Czułam, że Niall wziął mnie na ręce. Gdy szliśmy do domu od garażu znowu otworzyłam oczy.
-Niall sama pójdę. -uśmiechnęłam się.
-Oj zaniosę cię już. -puścił mi oczko.
Mieliśmy dużo zabawy z wejściem do środka. Drzwi nie były, aż tak duże. Nie mieściliśmy się. Jakimś cudem po 5 minutach udało nam się przekroczyć próg drzwi. Chłopak zaniósł mnie do salonu na kanapę. Następnie zdjął bluzę i usiadł koło mnie obejmując ramieniem.
-Co ci się śniło? -zapytał.
-Głupoty a co?
-Śmiałaś się przez sen. -powiedział. Mówiąc to zaśmiał się pod nosem. To samo zrobiłam.
-Idę po coś do picia. Co chcesz? -zapytałam.
-Masz wino?
-Mam. Jakie chcesz białe czy czerwone?
-Czerwone. Pomóc ci w czymś?
-Umiesz rozpalać kominek?
-Umiem. -odpowiedział.
-To masz zajęcie. -uśmiechnęłam się do blondyna patrząc na jego piękne, niebieskie oczy.
Poszłam do kuchni. Sięgnęłam do półki z alkoholem i wyjęłam z niej butelkę czerwonego wina. Z półki obok wzięłam lampki do picia. Musiałam jeszcze otworzyć butelkę i nalać do szkła. Podszedł do mnie Niall i objął w pasie od tyłu opierając swoją głowę o moje ramię.
-Już. -powiedział.
-Tak szybko?
-Yhym.
-Pomożesz mi otworzyć wino? -zapytałam podając mu otwieracz.
-Pewnie.
Otworzył je tak szybko jak rozpalił kominek. Po chwili siedzieliśmy w salonie na wygodnej kanapie patrząc na ogień. Byliśmy okryci ciepłym kocem. Ja opierałam się o jego ramię. Było przecudnie. Mogłabym tak siedzieć całą wieczność.
-To jak? Zamieszkamy razem? -przerwał panującą ciszę.
-Nie myślisz, że jest jeszcze za wcześnie? -zapytałam.
-Kochasz mnie?
-Tak.
-Jak mocno?
-Bardzo.
-Nie, nie jest za wcześnie. Skoro się kochamy to czemu nie?
-Masz racje.
-To..?
-Tak, zamieszkam z tobą.
-Naprawdę? Zgadzasz się? Jak się cieszę! -pocałował mnie. Nasz pocałunek przerodził się w coraz bardziej namiętny.
-Uważaj bo wylejesz. -powiedziałam nie przerywając naszego zajęcia.
-Zakochałem się w tobie jak głupi.
-Ja tak samo.
-To kiedy się zaczniesz pakować?-przerwał pocałunek.
-Może jutro. Pomożesz mi?
-Pomogę. -dał buziaka w policzek.
-Jesteś zmęczony? -zapytałam
-Nie a ty?
-Trochę.
-Chodź do sypialni.
-Ok.
Horan chwycił mnie za dłoń i pociągnął mnie po schodach do mojego pokoju. Wzięłam szybko prysznic i przebrałam się w moją piżamę. Po chwili wróciłam do pomieszczenia, w którym siedział Niall.
-Zostań ze mną na noc. -powiedziałam kładąc się na moim dużym i wygodnym łóżku.
-Bardzo chętnie. -powiedział leżąc już koło mnie.
Ja już zasypiałam a Niall najwyraźniej nie bo bawił się moimi kosmykami włosów.
~Perspektywa Nialla~
-Śpisz? -zapytałem dziewczynę.
Nic nie odpowiedziała. Zszedłem po ciuchu do salonu. Usiadłem na fotelu i włączyłem w telewizorze jakiś program muzyczny. Znudził mi się więc przełączyłem na kreskówki. Poczułem, że jestem głodny. Poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie 5 kanapek z szynka i serem i nalałem sobie soku z pomarańczy. Nagle zapukał ktoś bardzo mocno do drzwi. Od razu podbiegłem do nich w celu sprawdzenia kto to jest. Gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem na wycieraczce tylko kopertę. Postanowiłem ją otworzyć.
Napisane na niej było: ,,ZOBACZYSZ PRZYJDĘ JESZCZE PO CIEBIE. LEPIEJ BY BYŁO, ŻEBYŚ ZERWAŁA Z TYM BLONDYNEM BO BĘDZIE PO TOBIE! RADZĘ CI TYLKO... JACK +.+ "
Wystraszyłem się trochę, że może coś się stać Jen. Pobiegłem szybko do jej pokoju. Położyłem się koło niej tuląc ją do siebie. Po chwili zasnąłem.

sobota, 16 listopada 2013

Rozdział VIII

Wyszłam z kawiarenki.
-No jestem już sama. -powiedziałam.
-Ok. To co słychać? Gdzie jesteście?-zapytał mnie Niall.
-Teraz na kawie.
-Aha. A gdzie Leon?
-Przy stoliku z nami.odpowiedziałam.
-Z wami? Serio? -zapytał śmiejąc się.
-Tak. Jest naprawdę super. -powiedziałam.
-To fajnie. Spotkamy się dzisiaj? -zapytał.
-Pewnie. Za godzinę?
-Może być. -odpowiedział.
-A gdzie jesteś? -zapytałam.
-U Harrego jeszcze. Właśnie wychodzę i jadę do domu.
-Jak chcesz to przyjedź do nas. -zaproponowałam blondynowi.
-Nie będę przeszkadzał? -zapytał.
-No coś ty! -powiedziałam. -Masz przyjść.
-No ok. Już wchodzę do samochodu.
-Super. -uśmiechnęłam się się sama do siebie.
Weszłam do środka. Podeszłam do stolika gdzie siedzieli Leon i Ven.
-Niall do nas dołączy. -powiedziałam.
-Super. -powiedziała brunetka.
Wypiliśmy do końca kawę. Ja jednak miałam ochotę na coś jeszcze. Chyba na jakiś sok owocowy. Albo na koktajl. Mm.. Postanowiłam sobie zamówić cokolwiek jak będzie już Niall. Pogadaliśmy sobie jakieś 10 minut i wszedł do kawiarenki blondyn. Miał ubrane okulary, by go nie rozpoznały fanki. Bardzo się cieszyłam, że wkońcu przyszedł, że Ven będzie mogła go poznać. Wcześniej to tylko jej o nim opowiadałam.
-Hej Niall! -przywitałam się z chłopakiem.
-Hej wszystkim! -podał rękę dla Ven. -Niall jestem.
-Cześć jestem Venessa. -uśmiechnęła się.
Chłopak usiadł koło mnie i przytulił. Pocałowałaliśmy się. Przy każdym pocałunku zakochuje się w nim na nowo. Popatrzyliśmy się chwilę na siebie i przypomniały mi się wymarzone koktajle.
-Kto chce koktajl? -zapytałam.
-Ja! -odpowiedzieli wszyscy chórem.
-Ok. Jakie smaki?
Ven wybrała sobie o smaku bananowym, Leon o smaku truskawkowym a Niall o smaku czekoladowym. Ja najbardziej lubię maliny.
-Pójść z tobą? -zapytał blondyn.
-Nie trzeba. Dam radę. -powiedziałam puszczając mu oczko.
Podeszłam do lady. Obsłużyła mnie  kobieta. Miała czarne włosy i niebieskie oczy. Wyglądała na jakieś 23 lata. Widziałam jak się patrzyła na Niall jak wchodził do kawiarni. Muszę przyznać, że byłam trochę o niego zazdrosna. Naprawdę go kocham. Nie chciałabym jego stracić.
-Mogę w czymś pomóc? -zapytała.
-Tak. Poproszę cztery koktajle.
-Jakie smaki?
-Bananowy, truskawkowy, malinowy i czekoladowy. -odpowiedziałam.
Popatrzyła się na mnie morderskim wzrokiem. Wiedziała już chyba, że to ja jestem blondyna dziewczyną.

<~Perspektywa tej dziewczyny~>
Podoba mi się ten blondyn. On będzie mój. Tak mi się zdaję, że ma dużo kasy. Pewnie jest jednym z tego zespołu. One Direction? Nie ważne. Będzie mój. Dobra muszę zrobić te koktajle. Skoro ta jego dziewczyna zamówiła na końcu czekoladowy to pewnie będzie dla niej. Zrobię jej na złość i powiem, że się skończyły czekoladowe koktajle.
-Przykro mi ale się skończyły czekoladowe. -powiedziałam złoczyńsko ze sztucznym uśmiechem.
-Aha. -odwróciła się do tyłu. -Niall nie ma już czekoladowych! -powiedziała głośniej by chłopak mógł ją usłyszeć.
Czyli to nie jest dla niej? Szybko! Odkręć  to!
-Jeszcze zerknę na zaplecze zobaczyć czy jest jeszcze. Może się przeoczyłam. -powiedziałam.
-Dobrze. -westchnęła blondynka.
Otworzyłam drzwi na zaplecze kawiarni. Po chwili wróciłam z czekoladowym koktajlem w ręku.
-O! Znalazłam.
-Super.
-Proszę iść usiąść ja jeszcze udekoruje wasze napoje. -powiedziałam.

<~Perspektywa Jenny~>
Podeszłam do stolika gdzie wszyscy siedzieli.
-Jestem. -powiedziałam. -Zaraz będą koktajle.
-Dobrze. -powiedziała Ven.
Usiadłam obok Nialla. On mnie objął jedną ręką. Ja oparłam głowę o jego ramię.
-Jak wy ślicznie razem wyglądacie. -westchnęła brunetka.
Czułam, że dostałam rumieńców. Niall pewnie też dostał bo on na je nawet jak się nie zawstydzi. Po tym co Ven powiedziała, popatrzyliśmy sobie w oczu uśmiechając się do siebie. Po chwili trwaliśmy w pocałunku. Ktoś nam przerwał. To była ta kelnerka co na złość mi zrobiła. Weszła między mnie i Nialla. Ciekawe. Obok było dużo miejsca. Zrobiła to specjalnie. Widziała jak się całujemy.
-Wasze koktajle. -powiedziała patrząc przez chwilę na mnie. Później jej wzrok skierował się na blondyna. On zaś cały czas patrzy na mnie. Nie zwracał wogóle na kelnerkę uwagę. Wkońcu gdy zobaczyła, że Niall się nią nie interesuję odeszła.

czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział VII cz. II

<~Perspektywa Jenny~>
Byłam już w parku. Szłam do tego miejsca gdzie się umówiłyśmy. Wyjęłam na chwile swój telefon by sprawdzić, która godzina. Była już 13;03. Popatrzyłam przed siebie i zobaczyłam Venessę siedzącą na pobliskiej ławce. Za mną szedł Leon. Podeszłam do brunetki i mocno przytuliłam.
-Cześć Ven! -przywitałam się.
-Hej. -powiedziała obojętnie.
Już prawie płakała. Ja ją objęłam mocniej.
-Opowiadaj od początku. -powiedziałam.
-No więc szłam do Max'a do domu zrobić mu niespodziankę. Chciałam mu powiedzieć, że ... nie ważne.
-Ważne, powiedz mi Ven.
-Jestem w ciąży! -powiedziała płacząc. Schowała głowę w dłonie. Przytuliłam ją.
-Przecież to świetna wiadomość! -powiedziałam. -Czemu w takim razie płaczesz?
-Bo to jest dziecko Max'a. On mnie przecież zdradził. -mówiła.
-Nie płacz. On nie musi wychowywać go. -powiedziałam. -A który już tydzień?
-Jeszcze nie wiadomo. Za malutkie jest to dziecko. -odpowiedziała.
-Z kim dokładnie cię zdradził? -zapytałam.
-Z tą Karoliną. Wiesz która. -wiedziałam o kogo chodzi. Ta Karolina ma czerwono-rude włosy, jest wysoka, ładna. Jej oczy są koloru niebieskiego.
-Tak wiem która. On cię widział?
-Tak. wybiegł za mną. Rozpłakałam się przy nim. On podszedł do mnie i mnie przytulił. Ja się oderwałąm od niego i walnęłam z liścia po policzku. Gdy wychodziłam z jego posesji odwróciłam się na chwilę i krzyknęłam, że jestem w ciąży. -opowiadałam mi Ven.
-I co on na to? -zapytałam.
-Nic. Nie wierzył. -odpowiedziała.
Przytuliłam ją.
-Idziemy na kawę? -zaproponowałam by zapomniała choć na chwilę o Max'ie.
-Tak chodźmy. -odpowiedziała.
-A chcesz poznać Leona? -zapytałam.
-Pewnie.
Odwróciłam się do mojego ,,ochroniarza", który siedział kilka ławek ode mnie i pomachałam ręką na znak, żeby podszedł. Przyszedł do nas.
-Leon poznaj moją przyjaciółkę Venessę. -powiedziałam. -Ven poznaj Leona, mojego ochroniarza.
-Witam. -powiedział Leon całując dłoń brunetki.
-Cześć. -przywitała się dziewczyna. Widziałam w jej oczach, że nie myśli już o ojcu ich dziecka. Bardzo dobrze. Współczuję jej. Ja bym nie wytrzymała na jej miejscu. Byłabym zdolna do wszystkiego.
-To co idziemy? -zapytałam.
-Tak chodźmy. -odpowiedziała Ven.
-To ja będę z tyłu, nie będę wam przeszkadzał. -powiedział Leon.
Popatrzyłyśmy się na siebie i uśmiechnęłyśmy się. Można powiedzieć, że potrafimy się porozumiewać wzrokowo.
-Chodź koło nas. -powiedziałyśmy w tym samym czasie.
-Na pewno nie będę przeszkadzać? -zapytał.
-No coś ty. -odpowiedziałyśmy uśmiechając się.
Szliśmy dróżką w parku. Mieliśmy iść na kąwe. Nagle podbiegła do mnie jakaś dziewczyna. Miała blond włosy spięte w kucyka. Ubrana była w kolorową spódniczkę i t-shirt w jakieś śmieszne wzorki.
-Jenny Masix? -zapytała.
-Yyy.. tak. -odpowiedziałam z uśmieszkiem na twarzy.
-Mogę autograf? -Co?! Po co jej mój autograf?! pytałam się w myślach.
-Możesz ale z jakiej racji? -zapytałam bo nie wiedziałam dokońca o co chodzi.
-Jesteś przecież dziewczyną mojego idola! -powiedziała z radością w oczach.
No tak! Zapomniałam! Jestem przecież dziewczyną Nialla Horana!
-To mogę ten autograf?
-Tak pewnie. -Ven przyglądała się z uśmiechem. Blondynka wyjęła z torby notesik i długopis a także aparat. Podpisałam się na kartce. Gdy jej oddałam poprosiła o zdjęcie ze mną. Zgodziłam się i na zdjęcie. Po kilku fotkach poszła i podziękowała.
-Wow! Widzę, że ty też masz fanki. -powiedziała śmiejąc się.
-Hahaha. Jasne! -zaśmiałam się.
-Następnym razem proszę się nie zgadzać. -ostrzegł mnie Leon.
-Dlaczego? -zapytałam ze zdziwieniem.
-Ponieważ Niall powiedział, że mam cię pilnować i nie dopuścić do spotkaniami z ,,fanami". -odpowiedział.
-Aha. Dobrze. Muszę z nim pogadać. -powiedziałam z uśmiechem.
Poszliśmy do jakiejś kawiarenki. Zamówiliśmy kawy. Ja z Ven wzięłyśmy z mlekiem a Leon wziął zwykłą czarną kawę. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, opowiadaliśmy kawały. Czas płyną. Siedzieliśmy już chyba jakieś 3 godziny. Było super. Czas tak szybko płynął. Nagle zadzwonił do mnie telefon. Był to Niall.
-Hej Niall. -odebrałam.
-Hej Jen. -powiedział. -Jak tam? -zapytał. 

-Poczekaj. Wyjdę tylko. -powiedziałam blondynowi. -Zaczekajcie idę pogadać z Niallem.

środa, 13 listopada 2013

Polecam!!!

http://one-direction-love-trouble.blogspot.com/ <----- to jest blog mojej najnajnajlepszej przyjaciółki. jej opowiedanie moim zdaniej jest zajebisteeee <3 kocham je... jezeli wam sie spodoba komentujcie.. <33 ;3